Mówiłem jej żeby nie szła? No mówiłem. A ona co? Jak na chama szła za mną. Nawet nie zdążyłem wziąć łyka piwa, a ta już w tarapaty się pakuje. Wstałem i poszedłem do tam tego pomieszczenia. Wszystkie striptizerki od razu na mnie spojrzały. Zaczęły iść w moją stronę.
- Odejdźcie. - mruknąłem.
Ashley siedziała na podłodze. Przykucnąłem i na nią spojrzałem.
- Mówiłem, żebyś tu nie szła. - powiedziałem. - Zaraz wychodzą więc oni Ci odpuszczą. Znaczy powinni.
Dziewczyna na mnie spojrzała. Wstałem i podałem jej rękę, ale ta nie... Przecież ona sama da radę. Bla bla bla... Poszedłem po swoje piwo, Ashley nie pewnie wzięła swojego drinka i od razu podbiegła do mnie.
- Siadasz tam z tyłu, bliżej okna. - powiedziałem.
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale" albo siadasz tam albo znowu będą robili to co wcześniej, ale tym razem będą macali Ci cycki. - powiedziałem.
Ashley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz