Wziąłem kubek od Alaski. Wziąłem łyk napoju. Hm... No piłem też lepsze, ale nie mogę co narzekać. Jak jest to jest i należy się cieszyć.
Po kilku minutach już czekolady nie było. Odstawiłem kubek. Wstałem i poszedłem do łazienki. Spojrzałem w lustro, miałem wąsy nad ustami, szybko je zmyłem. Wróciłem do stołówki. Podszedłem do stolika gdzie siedziała Alaska.
- Choć lepiej do salonu. - powiedziałem.
Alaska?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz