W końcu nasunął się temat świąt.
- Co byś chciał na święta?- spytałam, a on chwilę się zastanowił.
- Nie wiem- odparł.
- Ojj na pewno jest coś co chciałbyś dostać- powiedziałam kładąc głowę na jego kolanach. On schylił się i mnie pocałował. Uśmiechnęłam się i usiadłam przytulając do niego.
Siedzieliśmy tak chyba do 5 rano. Potem każdy wrócił do pokoju się zdrzemnąć. Ja wstałam około 13. Ogarnęłam się i poszłam do John'a. On jeszcze spał. Nivan'a nie było. Położyłam się obok niego.
- Wstawaj śpiochu. Trzeba iść konie oporządzić- powiedziałam i go pocałowałam. Najwyraźniej nie spał bo jedną ręką złapał mnie za tył głowy a drugą objął wokół talii i przysunął do siebie.
<John?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz