- Ty ch*ju!- wrzasnąłem i ruszyłem za nim. Oczywiście znów go dogoniłem i do przewróciłem.
- Jestem od Ciebie silniejszy!- warknął.
- Tak, ale ja znam dawną sztukę zwaną przyduszeniem!- położyłem go na plecach i ja też położyłem się na plecach. Wziąłem jego szyję pomiędzy kostki i zacząłem go dusić. On złapał moje nogi próbował je odciągnąć.
- Nivan! Dusisz mnie! Dusisz!- sapał.
- A myślałeś, że co robię?! Łaskoczę Cię?- Zacisnąłem mocniej, ale po chwili go puściłem.- Wiesz co? Daruję Ci życię, bo miałem dzięki tobie super ,,randkę".- zrobiłem palcami cudzysłów w powietrzu.
(John?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz