- Nie mam zamiaru...- wyszeptałem. Pocałowałem ją namiętnie i przejechałem lewą ręką po jej udzie. Potem zacząłem jeździć dłonią po jej biodrze i powoli wspinałem się w górę. Kiedy znalazłem się na wysokości piersi, przejechałem po niej ręką, przy okazji delikatnie ściskając. Położyłem dłoń na jej szyi i odczepiłem się od niej, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Kiedy odsapnąłem znów złączyłem nasze usta w pocałunku z języczkiem. Jak zwykle mój język wygrał w ,,wielkiej bitwie", ale dałem prowadzenie Angie.- No... zawsze chciałaś prowadzić, to pokaż co umiesz...- wyszeptałem w króciutkiej przerwie po czym ona wpiła się w moje usta.
(Angie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz