-Ja spadam jestem już śpiąca.-Powiedziałam i wstałam z kanapy z kocem i moim jaśkiem.
-Och, jaka grzeczna dziewczynka, która idzie o wpół do dziesiątej spać.-Powiedział, a ja odwróciłam się i rzuciłam w niego poduszką.
-Możesz go zatrzymać.-Warknęłam i poszłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Leżąc tak i gapiąc się w sufit wymyśliłam, że następnego dnia pojadę do sklepu kupić coś Jeyson'owi, John'owi i Vanessie i Angelice. W końcu zasnęłam. Obudziłam się następnego dnia dość wcześnie. Wyszykowałam się, zjadłam śniadanie i wymknęłam się z akademii. Pojechałam do galerii, gdzie spędziłam jakąś godzinę może półtorej na szukaniu prezentu. Dziewczyną kupiłam po bransoletce, John'owi słuchawki, a Jey'owi cały zestaw do rysowania i jakiś tam drobiazg. Zaszłam jeszcze do sklepu i kupiłam papiery ozdobne, i wróciłam do akademii. Poszłam do pokoju z całym naręczem toreb. Na całe szczęście nikogo tam nie było. Położyłam torby na łóżku i zabrałam się za pakowanie prezentów. Po półgodzinie skończyłam. Wepchnęłam wszystko pod łóżko, kiedy do pokoju wszedł Jey.
-Hej. Gdzie byłaś, szukałem cie rano?-Powiedział wchodząc, a ja szybko się odwróciłam i kopnęłam ostatni prezent pod łóżko.
-Ach, kręciłam się tu i ówdzie. Po co mnie szukałeś?
-Nieważne.-Powiedział.
-No powiedz, bo zacznę sądzić, że Ci na mnie zależy.-Powiedziałam i walnęłam się na łóżko.
Jeyson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz