Siedziałem na korytarzu. Jednak w pewnej chwili poczułem jak ktoś kładzie mi rękę na ustach. A potem zatkał mi nos i straciłem przytomność...
*
Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Rozejrzałem się dookoła. Spostrzegłem jakiś dwóch typków. A reszty nie było.
- No no no... Kogo my tu mamy... - powiedział ten mój dawny znajomy... Czyli ich szef.
Nie mogłem nic powiedzieć. Miałem na ustach taśmę. Zacząłem się wiercić przez co oberwałem w głowę czymś...
(Nivan?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz