Odsunąłem się od dziewczyny i zacząłem się śmiać.
-Uspokójcie się bo inaczej potraktuje was paralizatorem.-powiedział jeden z policjantów wyjmując paralizator, wtedy jak zaklęci przestaliśmy się odzywać.
*
Jak już dotarliśmy na komisariat przesłuchiwali nas i pytali o byle co, czy piliśmy? Czy ćpaliśmy i takie tam, w końcu nas wypuścili.
-No nic to z buta wracamy do auta.-skrzywiłem się że przez godzinę albo i więcej będziemy iść.
-Taa...
(Aleksa? Nie miałem pomysłu i proszę bez żadnych całusów itp.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz