Spojrzałam na chłopaka.
- Yhy. - odparłam.
Wyszliśmy z akademii. No poszliśmy na tą jakże "piękną" plażę. Dla mnie plaża to plaża nic po za tym. Chuj tylko piasek i morze. Kurwa serio zajebisty widok taki, że mnie mdli. Hm... Normalne. Zaciągnęłam się kilka razy, wypuściłam dym i rzuciłam papierosa na "piasek" a raczej na śnieg. Zgniotłam szlugę i usiadłam na białym puchu.
- Nie zimno Ci w dupę? - zapytał kucając.
- Nie... Czuje kuźwa jakby tam lawa była więc nie jest mi zimno. - powiedziałam z ironicznym uśmiechem.
Ten wywrócił oczami i wstał. Wstałam za nim. Spojrzałam na niego. Stał odwrócony do mnie tyłem. Wskoczyłam mu na plecy.
- Teraz mi zimno. Więc grzejniku nieś mnie nie wiem gdzie. - powiedziałam.
Chłopak złapał mnie za uda i tak szedł w stronę zamarzniętej wody. Wszedł na lód i zaczął skakać. Po chwili zszedł z lodu i zaczął robić kółka.
- I tak nie zejdę. - powiedziałam.
- Pfff...
Znowu wszedł na lód.
<Bryan? Ty grzejniku jeden!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz