Kiedy Valeria dała mi całusa w policzek zrobiło mi się tak przyjemnie i ciepło... zarumieniłem się delikatnie.
- Wolałbym... pójść na spacer...- uśmiechnąłem się. Zapłaciłem kelnerowi, a potem pomogłem jej założyć kurtkę i wyszliśmy z kawiarni. Kiedy przechodziliśmy przez park schowałem głowę w kurtce i tak samo zrobiłem z rękami.
- Daniel!- wyjąłem głowę, a wtedy dostałem śnieżką w twarz.
- Oj doigrałaś się!- krzyknąłem, wziąłem garść śniegu i zacząłem za nią biegać. Kiedy ją złapałem wrzuciłem śnieg za jej kołnierz. Zaczęła krzyczeć i skakać, aż nagle na mnie wpadła i wylądowaliśmy na śniegu, to znaczy ja, bo ona wylądowała na mnie. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Czułem jak serducho mi mocniej bije... czy ja? Czy ja się zakochałem? Wygarnąłem śnieg zza jej kołnierza i otrzepałem ją z białego puchu. Przytuliliśmy się i zaczęliśmy śmiać. Usiadłem, a ona nie miała zamiaru zejść z moich kolan. Zdjęła mi czapkę, rozczochrała mi włosy i znów założyła wełniane cudeńko na mój łeb, zasłaniając mi przy tym oczy. Nagle poczułem jak znów całuje mój policzek. Uśmiechnąłem się, a po chwili poczułem jak ciepło rozchodzi się w tym miejscu.- Masz takie ciepłe wargi...- wyszeptałem, a ona podniosła mi czapkę z oczu.
(Valeria?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz