środa, 21 stycznia 2015
Od Leny C.D. Alexandra
-Mam osiemnaście lat. Urodziłam się w Madrycie . Kiedy miałam dwanaście lat dostałam Grajka. później wyjechałam z ciotką na wakacje. Po powrocie z lotniska mieli nas odebrać moi rodzice, ale mieli śmiertelny wypadek. Ciotka mnie przygarnęła i opiekowała jeśli można to tak ująć. Pewnego dni przyszedł do mnie list, w którym było napisane, że zostałam adoptowana i moja biologiczna matka chce się ze mną spotkać. Niestety nie sądziłam, że ludzie są zdolni do takich rzeczy. Kobieta podająca się za moją matkę okradła mnie. Ciotka wkurzyła się na mnie i powiedziała, ze oddam jej wszystko co do grosza. Co dziennie pracowałam w jej stadninie od rana do późnej nocy, a w weekendy jeździłam na wszystkie zawody. W końcu nie wytrzymałam tego z Grajkiem i mieliśmy wypadek na zawodach. Upadłam na drążki i mam blizny do dzisiaj. Dochodziłam do siebie z jakiś miesiąc, ale potem zaczęło się, kiedy Grajek nie dawał do siebie dojść. Ciotka chciała go sprzedać, ale ja się nie zgodziłam i postanowiłam z nim wyjechać. Znalazłam tą akademie i tu przyjechałam. Ułożyło mi się z Grajkiem i poznałam Jey'a. Był moim chłopakiem, ale wyjechał bez pożegnania.-Powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który cały czas słuchał mnie z zainteresowaniem.
Alex
Od Vanessy CD John'a
Ledwo zasnęłam, ale co tam. Rano obudziłam się strasznie nie wyspana. Mimo to leżałam cały czas na łóżku. Odwróciłam się w stronę chłopaka. John jeszcze spał. Uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy wtulając w niego.
<John?>
<John?>
Od Alexandra CD Leny
- Dobrze, a więc: Urodziłem się w Nowym Jorku. Moja rodzina nie pozwalała mi robić tego co lubię, więc uciekłem. Długo się błąkałem i w końcu podszedłem do byle jakiej akademii i zapukałem. Okazała się ona Akademią Diamond i już po tygodniu bardzo się tu zadomowiłem. A poza tym jestem Alexander Watson i mam 19 lat. Mów do mnie Alex.
A teraz ty coś o sobie opowiedz.
Lena?
A teraz ty coś o sobie opowiedz.
Lena?
Od Mellow Cd Benjamina
- Oh, wziąłbyś się facet w garść. Co ty o mnie kurw.a myślisz, że potrafię tylko dupą kręcić, co? - powiedziałam ze zmarszczonym czołem. Chłopak popatrzył na mnie krowimi oczami i już szykował się do wstania z krzesła. - Choler.a, zaczekaj! - chwyciłam go za ramię. - Daj spokój! - poprawiłam włosy wyuzdanym ruchem.
- Hm? - uniósł brew. Nikt nie potrafił robić tego tak, jak on.
- Akurat tak się składa, że mam dość stołówkowego żarcia - wyszczerzyłam zęby. - A lubię od czasu do czasu się odchamić...
- Wiec jak? - zapytał.
- Tylko nie przesadzajmy z winem - zaśmiałam się zalotnie i spod przymrużonych oczu zerknęłam na Benjamina.
- Oczywiście, kotku - uśmiechnął się szeroko. Chwilę siedzieliśmy w ciszy.
- Pasuje ci jakiś konkretny termin? - zapytałam pociągając z kubka.
- Nie. Wszystko zależy od ciebie.
- Jutro mam wieczorny trening, więc odezwę się jutro.
- Pewnie, czekam na znak! - roześmiał się.
- Chyba w gwiazdach. Durniu, nie łatwiej wymienić się numerami? - puknęłam się w czoło.
- Mniej romantycznie - wydał wargi.
- Skoro ma być romantycznie... - dopiłam herbatę i zaczęłam się zbierać.
- Ty wiesz, może daj mi ten numer, co? - wyszczerzył się.
- Oj nie, nie, szukaj znaku tam - wskazałam palcem sufit i wstałam.
- E tam, sam sobie przepiszę - powiedział z cwanym uśmiechem i szybko sięgnął po telefon, którego nie zdążyłam zabrać z blatu.
- Zostaw to! - krzyknęłam i rzuciłam się na telefon. Były tam rzeczy, których zdecydowanie NIE powinien widzieć. Błyskawicznie schował aparat za plecy.
- Oddaj - warknęłam ostrzegawczo i wyciągnęłam rękę, ale chłopak już przypisywał numer. W ostatniej chwili wyrwałam mu telefon.
- Co ty sobie wyobrażasz, kretynie?! - warczałam dalej chowając sprzęt do torby.
- Hej no, brakło mi ostatniej cyfry! - zaskomlał.
- Pocałuj się! - wydęłam wargi, odrzuciłam włosy i spojrzałam na niego wyzywająco.
<Ben? Nawał opek, sorki, że takie krótkie :c>
- Hm? - uniósł brew. Nikt nie potrafił robić tego tak, jak on.
- Akurat tak się składa, że mam dość stołówkowego żarcia - wyszczerzyłam zęby. - A lubię od czasu do czasu się odchamić...
- Wiec jak? - zapytał.
- Tylko nie przesadzajmy z winem - zaśmiałam się zalotnie i spod przymrużonych oczu zerknęłam na Benjamina.
- Oczywiście, kotku - uśmiechnął się szeroko. Chwilę siedzieliśmy w ciszy.
- Pasuje ci jakiś konkretny termin? - zapytałam pociągając z kubka.
- Nie. Wszystko zależy od ciebie.
- Jutro mam wieczorny trening, więc odezwę się jutro.
- Pewnie, czekam na znak! - roześmiał się.
- Chyba w gwiazdach. Durniu, nie łatwiej wymienić się numerami? - puknęłam się w czoło.
- Mniej romantycznie - wydał wargi.
- Skoro ma być romantycznie... - dopiłam herbatę i zaczęłam się zbierać.
- Ty wiesz, może daj mi ten numer, co? - wyszczerzył się.
- Oj nie, nie, szukaj znaku tam - wskazałam palcem sufit i wstałam.
- E tam, sam sobie przepiszę - powiedział z cwanym uśmiechem i szybko sięgnął po telefon, którego nie zdążyłam zabrać z blatu.
- Zostaw to! - krzyknęłam i rzuciłam się na telefon. Były tam rzeczy, których zdecydowanie NIE powinien widzieć. Błyskawicznie schował aparat za plecy.
- Oddaj - warknęłam ostrzegawczo i wyciągnęłam rękę, ale chłopak już przypisywał numer. W ostatniej chwili wyrwałam mu telefon.
- Co ty sobie wyobrażasz, kretynie?! - warczałam dalej chowając sprzęt do torby.
- Hej no, brakło mi ostatniej cyfry! - zaskomlał.
- Pocałuj się! - wydęłam wargi, odrzuciłam włosy i spojrzałam na niego wyzywająco.
<Ben? Nawał opek, sorki, że takie krótkie :c>
wtorek, 20 stycznia 2015
Od Leny C.D. Alexandra
-Jasne.-Opowiedziałam i uśmiechnęłam się. Alex wyszedł i jak przystało na prawdziwego dżentelmena otworzył mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i ruszyliśmy razem do restauracji. Zajęliśmy wolny stolik w kącie. Zamówiliśmy dania.
-Opowiedz mi coś o sobie.-Poprosiłam.
Alex
-Opowiedz mi coś o sobie.-Poprosiłam.
Alex
Subskrybuj:
Posty (Atom)