Wstałem i pobiegłem szybko do Vanessy pokoju. Kiedy tam wszedłem jej nie było. No ejj! Tak nie ma! Poszedłem zobaczyć czy nie ma jej w łazience, a gdy wróciłem ona się pojawiła! Tak znikąd.
- Ale jak?!- wrzasnąłem.
- Normalnie. - odparła z uśmiechem.
Podszedłem do niej.
- Usunęłaś? - zapytałem.
A ta pokręciła przecząco głową. Zrobiłem wielkie oczy.
- Wstawiłaś?
- Tak. - odparła z uśmiechem.
Spojrzałem na nią.
- Kiedyś Cię uduszę... - mruknąłem i usiadłem na podłodze.
<Vanessa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz