Przyglądałam się uważnie bliźnie i w myślach próbowałam sobie wyobrazić wypadek Leny. Nawet w mojej głowie wyglądał strasznie.
-Wszystko już w porządku? Nie bałaś się wejść na konia? – Przekręciła się w moją stronę i ściszyła telewizor.
-Tak, znacznie lepiej. Nie ja bałam się Grajka, to on bał się mnie. Z pasji się nie rezygnuje przez jeden wypadek, za dużo bym straciła. Minęło wiele czasu, odkąd ponownie się do mnie przekonał, ale zawsze przed przeszkodą są jakieś wątpliwości. W tym sporcie najważniejsze jest zaufanie, bez niego nigdzie nie zajdziesz. – Powiedziała na jednym oddechu, nie jąkała się. Brzmiała tak pewnie, jak nigdy dotąd nie słyszałam.
-Więc myślałaś kiedyś o rezygnacji? – Spytałam o to, co pierwsze przyszło mi do głowy.
-Jasne, są takie chwile. Ale gdy wracam do rzeczywistości nie wyobrażam sobie, jak mogłam o tym pomyśleć. Kocham to. – Uśmiechnęła się do mnie.
<Lena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz