Wróciliśmy razem do Akademii i zahaczyliśmy po drodze o stołówkę. Słusznie, bo pozwoliliśmy sobie wziąć po misce gorącego rosołu. Gdy razem jedliśmy jedzenie, nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać po naszej rozmowie. Mimo, że nie zamieniłam dużo słów z Ashley, wydawała się naprawdę miła, nie potrafiłabym zachować się tak złośliwie wobec niej.
-Od razu lepiej. – Chłopak przerwał moje rozmyślanie. Uśmiechnęłam się, szukając makaronu w zupie. Siedzieliśmy w ciepłym pomieszczeniu do czasu, aż sami się zagrzaliśmy. Obiecałam sobie, że dzisiaj już na pewno nie wyjdę na ten okropny mróz. Na samą myśl o tym po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
-Chyba pójdę się trochę zdrzemnąć. Męczący dzień. – Wzięłam oddech i ruchem ręki pożegnałam się z chłopakiem.
Jak to miałam w zwyczaju, przed zaśnięciem wzięłam słuchawki i odpłynęłam, słysząc moje ulubione, kojące dźwięki.
<Aaron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz