Spojrzałem na nią. Lekko ją pchnąłem.
- Oddaj. - burknąłem.
- Nie. - odparła.
- To pogadamy inaczej...
Zacząłem ją gilgotać, próbowała się nie śmiać, ale jej nie wychodziło. W pewnej chwili przewróciła się na bok i wziąłem pilota.
- Mam!
Pomachałem jej przed twarzą, a po chwili schowałem go w kanapę.
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz