Spojrzałam na niego. Zeszłam z jego łóżka i usiadłam na podłodze. Mufi do mnie podbiegł. Szczeknął radośnie. Pogłaskałam go po grzbiecie i się uśmiechnęłam. Wskoczył na moje kolana, przednie łapki oparł o mój brzuch i zaczął mnie lizać po twarzy. Podrapałam go za uchem. Spojrzałam na Stev'a. Dalej czytał książkę.
- Zabieram Mufiego na spacer wróce za godzine albo dwie... - powiedziałam.
Założyłam szczeniakowi obrożę, zaczepiłam smycz i wyszłam. Poszłam ze szczeniakiem do siebie. Zabrałam kurtkę i jeszcze musiałam ubrać kozaki... Przecież nie wyjdę w trampkach.
Poszłam z Mufim na spacer...
*
Wróciłam po dwóch godzinach... No cóż byłam cała w śniegu. Po prostu z Mufim zbiegałam z górki, potem nie zdążyłam sie zatrzymać, wpadłam na drzewo i śnieg na mnie spadł. No ale to było podkoniec... Poszłam sie przebrać. Mufi bawił się przy moim łóżku.
Umyłam włosy, potem je wysuszyłam, wzięłam gorącą kąpiel, potem wytarłam ciało, założyłam czyste rzeczy i wyszłam z łazienki. Zabrałam szczeniakia do pokoju Stev'a.
Steven?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz